Znajomość ze Skoczkiem

Kiedyś zamieszkał u nas kot. Nazywał się Skoczek. Był malutki i bardzo zagubiony. Miał około trzech miesięcy. Właściwie to nie wiadomo skąd się znalazł. Po prostu przyszedł na podwórko wprost do garażu gdzie mąż coś tam robił. Wszedł po cichutku i wskoczył na fotel. Mąż chciał sobie odpocząć a tam kocię sobie śpi. Co było robić. Szybka narada - przecież nie wyrzuci się takiego malucha i decyzja - zostaje. Taka była decyzja ludzi a co na to nasz pies As ? To było najdziwniejsze zaprzyjaźnili się od razu. Nie było tam żadnych bijatyk i przepychanek. Tak jakby tak miało być. Razem nieraz tak rozrabiali że trzeba było ich uspakajać. Skoczek psocił a As próbował mu dorównać. Kiedyś kot chciał pokazać jak się skacze przez przeszkody ale As nie potrafił i skończyło się na tym że pies rozbił sobie nos o podłogę. Skoczek uwielbiał skakać i to co na wysokościach było dla niego wielką atrakcją. Potrafił też zapalić światło. Tak długo skakał do włącznika aż mu się udało. Skoczek to był kot który wychodził na dwór i zawsze wracał. Niestety nadeszła ta ferajna niedziela kiedy nie wrócił. Okazało się że przejechał go samochód. Smutno było bez niego i bardzo cicho.

 
Vision - mapa Europy automapa gps - Leasing - Urząd skarbowy lublin - torby papierowe - hotele na mazurach - cukrzyca - Upominki reklamowe - Tanie loty - Telewizory LCD - mieszkania Kraków - Zabawki dla dzieci - Obuwie - wina wina - laboratorium